Pokazywanie postów oznaczonych etykietą topowe piątki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą topowe piątki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 kwietnia 2021

Recenzja piosenka po piosence: Foxes "Friends In The Corner" [EP]

kwietnia 09, 2021 0


Pewnie niewielu pamięta, ale bohaterka dzisiejszej recenzji swego czasu miała zaszczyt otrzymać nagrodę Grammy za duet stworzony z Zeddem. Od tamtej pory minęło ponad 6 lat a kariera sympatycznej Brytyjki jakby zapadła się pod ziemię. Nie ukrywam, że mocno ubolewałem z tego powodu, gdyż krążki "Glorious" i "All I Need" dzierżą zaszczytne miejsce w mojej kolekcji. Na szczęście pandemiczny rok zmobilizował Foxes do pracy i zaledwie kilka dni temu mogliśmy premierowo nacieszyć ucho muzycznymi inspiracjami Brytyjki, zebranymi w całość na EP-ce "Friends In The Corner".


Pora sprawdzić czy rzeczywiście słuchanie nowych kompozycjo będzie odbiorczą radością pełną gębą czy raczej sentymentalnym kredytem zaufania.


Friends In The Corner 5/5



Tytułowa kompozycja z mini albumu podbiła moje głośniki w zeszłym roku. Beat zawieszony pomiędzy spokojnym klimatami a tanecznym parkietem zaprowadził "Friends In The Corner" do grona 100 najlepszych piosenek zeszłego roku w Galaktyce Muzyki.


Posłuchaj: PLAYLISTA THE BEST OF 2020 - GALAKTYKA MUZYKI


We wspomnianej piosence Foxes udało się perfekcyjnie wyeksponować jej fenomenalną barwę wokalu, podszytą charakterystyczną chrypką. Kompozycja w niczym nie ustępuje najlepszym dokonaniom 31-latki.


Kathleen 5/5



Ostatni singiel artystki, będący osobistym hołdem dla babci wokalistki, swoją rytmicznością wymusza na nas taktowe pstrykanie palcami. Spokojne zwrotki nabierają tempa w refrenie. Muzyczne tło zachwyca subtelnymi smaczkami (m. in. świetnie wyważonymi smyczkami). Bardzo pozytywna melodia.


Love Not Loving You 2,5/5


"Love Not Loving You" było pierwszym symptomem wyrwania się Foxes z muzycznego letargu. Niestety od początku nie byłem wielkim fanem tej kompozycji. Bardziej taneczny vibe nie przysłużył się brązowowłosej artystce. Zaczynając słuchać tej propozycji chciałoby się potańczyć, ale z każdą kolejną mijającą sekundą kawałka raczej chcemy już tylko brać nogi za pas.


Hollywood 4,5/5



I nagle zmieniamy muzyczny biegun. Tym razem jest patetycznie i baśniowo. Charakterem "Hollywood" przypomina trochę "If You Leave Me Now" z płyty "All I Need". Chętnie posłuchałbym całego koncertu panny Allen z towarzystwem orkiestry symfonicznej. Ten głos zasługuje na szlachetny akompaniament. Polecam!


Dance 3,5/5



Nie można nie zrobić tanecznej piosenki, kiedy nazywa się ją "Dance". Byłby z tego prawdziwy hit, gdyby troszkę inaczej rozegrać refren. Prosi się tu o jakiś wysmakowany bassowy riff rodem z piosenek Dua Lipy. Niestety bez tego "Dance" brzmi trochę jak demo. A szkoda, bo Brytyjka współpracując niegdyś z Giorgio Moroderem pokazała jak świetnie odnajduje się w disco. 


Woman 3/5


Być może Foxes się starzeje i dlatego zaczęła bardziej zwracać uwagę na emocjonalny aspekt muzyki i przy tym sztuki. Dla kogoś kto bardziej docenia tekst niż muzykę "Woman" może być nie lada gratką. Dla mnie trochę tu zbyt surowo. Nie zawsze liczę na karuzelę doznań, ale muzycznie w tym wypadku jest mało interesująco.


Courage 2/5 


Tym razem otrzymujemy dźwiękowy kolaż wszystkich rodzajów wstawek, których mieliśmy okazję posmakować na EP-ce. Zaczynamy od spokojnego pianina, potem przechodzimy przez niepozorne skrzypce, by ugościć się w przestrzeni lekko bujających rytmów. Takie połączenie na nasze nieszczęście zaskutkowało bałaganem rodem z kobiecej torebki. Obawiam się, że zabrakło tutaj decyzji o gruntownych porządkach, choć właścicielka utworu "Courage" pewnie wie co i gdzie leży. Szkoda, że w tym wypadku leży również całokształt mini dzieła. 


Kathleen [Live acoustic] 5/5

Wersja live to w wypadku Foxes zawsze uczta dla uszu. Przynajmniej moich. Jeszcze raz zwrócę Waszą uwagę na tę barwę. Wystarczy jej próbka i jestem w stanie wybaczyć Brytyjce każde minimalne potknięcie.



Podsumowanie: Dla mnie Foxes chyba zawsze będzie już artystką, od której przyjmę nowości w każdej formie. Oczywiście nie wszystko do mnie przemówi, ale z pewnością z szacunkiem wysłucham całości materiału. Mam nadzieję, że wokalistka urodzona w Southampton dopiero rozkręca się przy powrocie na właściwe tory. Gdyby tak pod swoje skrzydła przygarnął ją jeden z topowych producentów, jestem pewien że mogłaby wyśpiewać ekstraklasowy krążek. Na razie jednak pozostaje nam skupić się na słodko-gorzkim "Friends In The Corner", z którego na pewno warto kojarzyć kilka pozycji. 


Ocena końcowa: 3,81/5


czwartek, 22 listopada 2018

Topowe piątki #13: Dawid Podsiadło

listopada 22, 2018 0

Po dość sporej przerwie, witam Was ponownie na gruncie cyklu Topowe piątki. Trzynasta odsłona serii bynajmniej nie powinna być pechowa, a to z powodu jej bohatera, który wydaje się przyciągać do siebie same sukcesy. Jego ostatnia płyta nadal sprzedaje się najlepiej w naszym kraju, a single z niej pochodzące bezkompromisowo zawładnęły rozgłośniami radiowymi.

Dawid Podsiadło, bo o nim mowa od lat zachwyca swoim niepowtarzalnym stylem śpiewu i bycia. Dziś postaram się wybrać 5 najlepszych piosenek z repertuaru jednego z najlepszych polskich wokalistów młodego pokolenia. Moje wskazanie jest jak najbardziej subiektywne, dlatego jestem ciekaw, czy się z nim zgodzicie.

5. Pastempomat
Jedyny w piątce reprezentant albumu Annoyance and Disappointment, uznawanego przez wielu za najlepsze wydawnictwo Dawida. Piosenka z otwierającym ją keyboardem w stylu Czesława Niemena, z kilogramami makaronu w teledysku i z wielką klasą. Kto dawno nie słuchał bądź nie słyszał, nadrabia zaległości.



4. Nie ma fal
Choć przy teraźniejszej obecności Nie ma fal w eterze powinniśmy dawno mieć już dość tej kompozycji, ona za każdym razem powraca do nas i kołysze, pochłaniając nasze rozpierzchnięte myśli. Nowy Dawid ma w sobie magnetyczną moc. Wy też tak myślicie, prawda?




3. No
Pozornie prosta melodia z No zmusi Was do podążania za nią nawet na koniec świata. Po raz kolejny muszę zwrócić uwagę na rolę klawiszy u młodego wokalisty. Niewinne muśnięcia biało-czarnych płytek wydających dźwięk tworzą tu wraz z bassem i perkusją spójną całość, dla której warto muzycznie zgrzeszyć.




2. Trofea
Mój numer dwa października (zobacz: Złota Siódemka), a dziś również numer dwa wśród piosenek Dawida. Trofea to uosobienie najlepszych cech twórczości piosenkarza z x-factorową przeszłością. Mądry, smutno-dowcipny tekst, bezpardonowa nieszablonowość i dźwiękowa przyjemność, którą jesteśmy obdarowywani. Płyta Małomiasteczkowy jest jednym z najsilniejszych kandydatów do tytułu polskiego wydawnictwa roku. Przypominam, że jej recenzję przeczytacie tu lub np. na blogu prowadzonym z wielką pasją - The-Rockferry .

  

1.Trójkąty i kwadraty
Gdy człowiek słyszy początek Trójkątów... zagrany na dzwonkach ma ochotę się uśmiechnąć. Później wcale nie jest słabiej, jest wręcz równie pozytywnie i rytmicznie. Po 5 latach od premiery tej kompozycji, ona nadal zachwyca i błyszczy, jak gwiazda, gwiazda człowiek z wąsikiem, lub jak kto woli - gwiazda Dawida. Mój osobisty numer jeden!



Ostatni wpis na blogu:







Jeśli spodobał Ci się mój post, okaż to! ;) Jak każdy bloger, potrzebuję Waszego wsparcia.Dziękując za poświęcony Galaktyce Muzyki czas, zapraszam Was serdecznie na  Facebooka. Tam odnajdziecie jeszcze więcej muzyki w szybszych i krótszych formach. :)











czwartek, 27 września 2018

Topowe piątki #12: Fenomen

września 27, 2018 0

Witajcie w ostatni piątek września,
mam nadzieję, że zdołaliście przyzwyczaić się już do radykalnego przeskoku w jesienny krajobraz. Niestety lato pozostawiło za sobą już jedynie wspomnienia. Zupełnie jak bohaterowie dzisiejszego epizodu cyklu Topowe Piątki.

Hip-hopowa grupa Fenomen powstała w 1997 w Warszawie. Po wydaniu trzech albumów, na nieszczęście miłośników jego stylu, zespół  zakończył swoją działalność.

Dlaczego zdecydowałem się na umieszczenie 5 najlepszych kawałków grupy w cyklu Topowe Piątki?
W przeciwieństwie do wielu obecnych raperów, którzy nierzadko rządzą świadomością młodego pokolenia, w tekstach i muzyce Fenomenu odnaleźć można sporo wartości i prawdy. Oczywiście nie jest tak, że każdy z utworów warszawiaków jest dla mnie niepodważalnym muzycznym cymesem. W ich dyskografii odnajdziemy jednak kilka wyjątkowo udanych kawałków. Poniżej znajdziecie 5, które są moimi faworytami.

5. To nie tak
"Świat lepszy jest w zasięgu ręki, więc oczy przetrzyj" - ten wers udowadnia, że Fenomen miał ciągoty do coachingu zanim stał on się modny w naszym kraju. :D Na co dzień raczej stronię od polskiego hip-hopu, lecz warszawskie trio jest jednym z moich wyjątków. Dzieje się tak, ponieważ jego kawałki mówią o wielu ważnych sprawach, nie o niekończącym się imprezowaniu i wydawaniu hajsu.

 

4. Zmiany
Fenomen stworzył kilka piosenek, które wpisują się w nurt filozoficznego hasła Panta rhei. Nostalgiczne nuty dotykane są przez raperów m. in. w utworze Zmiany. Niestety nic nie pozostaje takie samo na wieki. Człowiek ciągle musi dostosowywać się do nowej rzeczywistości. Oczywiście daje nam to nowe możliwości, ale również pociąga za sobą pewne konsekwencje.



3. Marzenia
Marzenia często bywają motorem napędowym naszego życia. Te mniejsze i te większe dają nam kopa do działania, "bo czym byłby świat bez marzeń?". Dla wielu osób wchodzących w dorosłe życie na początku XXI wieku z pewnością jest to jeden z klasyków polskiego hip-hopu. Nawet dziś robi wrażenie.



2. Ludzie Przeciwko Ludziom
Rozbudowane motto z "Medalionów" zawarte w tekście tego utworu niestety uświadamia nam, że z biegiem czasu świat wydaje się stawać coraz bardziej okrutny. Brakuje empatii, brakuje współczucia. Człowiek jest człowiekowi wilkiem. O tym jest właśnie mowa w poniższym, jakże wciąż aktualnym kawałku.




1. Pamiętam jak kiedyś
Na koniec mojego Top 5 mam mały apel do wielu twórców dzisiejszych podkładów. Posłuchajcie "Pamiętam jak kiedyś" i waszych dokonań i zastanówcie się, czym one się różnią. W razie czego, mała podpowiedź. Dźwięki trąbki i pianina vs. zapętlone elektroniczne rzężenie, przyjemnie pulsujący bass vs. nachalny powracający co sekundę stukot. Zupełnie inny klimat, zupełnie inne czasy. Prosty przekaz, który broni się autentycznością, zasłoniętą dziś przez pieniądz i sławę. Dziękuję Fenomenowi za to, że potrafił przelać swoje, często uniwersalne emocje na papier, a później na nagrania.




Wszystkie wpisy z cyklu Topowe piątki dostępne są tutaj.


Poprzedni wpis na blogu:
 Recenzja: Michał Szpak "Dreamer"












Jeśli kochacie muzykę, tak jak ja, koniecznie zajrzyjcie na mój Fanpage na Facebooku. Klikając w poniższą grafikę zostaniecie przekierowani do miejsca, które tworzę właśnie dla Was. ;)
Zapraszam serdecznie! :)



czwartek, 16 sierpnia 2018

Topowe piątki #11: Totentanz

sierpnia 16, 2018 0
Witajcie,
Dziś w Topowych piątkach powiem rodzimej muzyki gitarowej.Naszą uwagę skupimy na bardzo ciekawym podmiocie muzycznym o nazwie Totentanz.

Wspomniana grupa, moim skromnym zdaniem, to jeden z najbardziej niedocenionych polskich zespołów rockowych. Choć w ich trwającej ponad 10 lat karierze przydarzyła się nominacja do Fryderyków za album "Zimny dom", tarnowski kolektyw nie zdobył popularności na miarę COMY czy Luxtorpedy. A szkoda, bo w dyskografii grupy odnajdziemy przynajmniej kilka prawdziwych perełek. Wiem o tym dokładnie, bo w swojej kolekcji płyt mam trzy tytuły od Totentanz.

Zapraszam do zapoznania się z pięcioma najciekawszymi kompozycjami zespołu. :)

5. Poza wszystkim
Kawałek będący kwintesencją stylu grupy z Tarnowa. Mocne gitary, charyzmatyczny wokal Rafała Huszno i tekst o czymś. Pamiętam, że Poza Wszystkim był pierwszym utworem Totentanz, jaki dane mi było usłyszeć.


4.Lawendowe pola
Oprócz dynamicznych, pełnych rockowej energii kompozycji, bohaterowie dzisiejszej odsłony Topowych piątków mają na swoim koncie kilka fenomenalnych ballad, którymi chyba kupili mnie jeszcze bardziej niż serią ognistych dźwięków. Akustyczne Lawendowe pola to bez dwóch zdań moja ulubiona propozycja kolektywu zawarta na płycie Inni.



3. Walcz 
Otwierająca ostatni na ten moment album grupy kompozycja Walcz, to prawdopodobnie jeden z najlepszych muzycznych kopniaków motywacyjnych, z jakim mieliście kiedykolwiek do czynienia. Bardzo solidna dawka dobrego rockowego grania. Na wydawnictwie Człowiek odnajdziecie kilka niezwykle solidnych pomysłów, których niestety nie jest nam dane posłuchać w internetowym świecie. Jeśli spodobało Wam się Walcz, warto zatem zainwestować w kupno albumu.



2. Zawołać
Kolejny nieco delikatniejszy popis Rafała Huszno i spółki. Bardzo przyjemny numer z chwytliwym refrenem. Jako ciekawostkę, mogę przypomnieć, że piosenka została wykorzystana jako utwór "na wejście" przed jednym z pojedynków zawodnika KSW Artura "Kornika" Sowińskiego. Poniżej akustyczna wersja Zawołać, ukazująca, jak dobrze Totentanz brzmi na żywo.




1. Na koniec świata
Na szczycie dzisiejszego zestawienia zameldował się kawałek Na koniec świata. Lubię jego tekst, brzmienie poszczególnych instrumentów i to, że jest po polsku. W dzisiejszych czasach ciężko o dobre, rodzime, rockowe granie, a wspomniana kompozycja zasługuje na tak zaszczytny tytuł. W sieci nie odnalazłem wersji studyjnej wspomnianego utworu. W serwisie Spotify dostępny jest jednak jego wariant z koncertu, który Totentanz zagrał z orkiestrą symfoniczną w 2009 roku. Bardzo interesujące połączenie, dostępne w wariancie na DVD i CD.



Poprzedni wpis na blogu: Recenzja: Maty Noyes "Love Songs From A Lolita"

Dziękując za uwagę, zapraszam do odwiedzenia mnie na Facebooku. Wystarczy kliknąć w poniższą grafikę. Będę zaszczycony, jeśli staniecie się fanami Galaktyki Muzyki. :)

czwartek, 24 maja 2018

Topowe piątki #10: Zara Larsson

maja 24, 2018 5
Dzisiejsza bohaterka Topowych piątków jest kolejnym przykładem na to, że talent show może otworzyć wiele zamkniętych dotychczas na trzy spusty drzwi. Zara Larsson 10 lat temu wygrała szwedzki odpowiednik programu Mam Talent! w finale wykonując przebój Celine Dion z oscarowego Titanica.


Po upływie dekady tamten dzieciaczek jest już w kompletnie innym miejscu. Zara stała się popową marką, która mocno namieszała w świecie muzyki. Artystka miała przyjemność współpracować z gwiazdami międzynarodowej sceny, a jej ostatnia, zeszłoroczna płyta So Good została uznana w jej rodzinnej Szwecji za album roku. Wydawnictwo doceniono zwłaszcza w krajach północnej Europy, choć So Good uzyskało także status złotej płyty np. w Nowej Zelandii.

Po krótkim wstępie, czas wybrać 5 najciekawszych utworów, w których usłyszeć możemy wciąż jeszcze bardzo młodą piosenkarkę.

5. Girls Like feat. Tinie Tempah
Na miejscu piątym w moim zestawieniu znalazł się duet artystki z cenionym na Wyspach Tinie Tempahem. Silny głos Szwedki jest w tym wypadku doskonałym uzupełnieniem dla housowego beatu i rapowanych zwrotek w wykonaniu Brytyjczyka. Zara uczyniła z refrenu prawdziwą perełkę, choć sama piosenka nie zrobiła wielkiej kariery poza Wielką Brytanią.



4. Symphony feat. Clean Bandit
Pamiętam, że gdy pierwszy raz usłyszałem ten utwór, byłem zadowolony z faktu, że spełnił on moje oczekiwania. Stało się to jeszcze zanim Symphony wypuszczono jako singiel. Przeczuwałem, że z połączenia sił Clean Bandit i Zary może wyjść coś pięknego i na szczęście dla fanów muzyki, tak też się stało.



3. Never Forget You feat. MNEK
Kolejny świetny duet w dorobku 20-latki. Do kawałka stworzono bardzo dobry, nieco bajkowy teledysk, który doskonale obrazuje siłę tej piosenki. Słowa uznania należą się w tym wypadku także MNEK-owi, bez niego Never Forget You nie byłby tym samym utworem. Jak dla mnie, zasłużone miejsce na podium.

 

2. This One's For You feat. David Guetta
Zdecydowanie najlepsza kompozycja, jaka kiedykolwiek została wybrana hymnem wielkiej piłkarskiej imprezy. Kiedy porównamy sobie z nią Endless Summer (Euro 2012) czy Colors (Mistrzostwa Świata 2018), wspomniane propozycje wypadną przy niej blado, jak trup. Choć od francuskich Mistrzostw Europy minęły już dwa lata, nadal bardzo chętnie wracam do kolaboracji Zary z Davidem Guettą.



1. Lush Life 
Tak powinien brzmieć pop. Z Lush Life emanuje niesamowita świeżość, ale zarazem jakość. Do tego dołożyć wystarczy przyjemny, kolorowy wideoklip i mamy przepis na sukces. Do tej pory Lush Life to największy solowy sukces Zary, nie tylko pod względem komercyjnym, ale także muzycznym.






Piosenki Zary Larsson odnajdziecie na mojej playliście

"Scandinavian vibes" - najlepsi artyści Skandynawii - dostępnej tutaj.





Po więcej muzyki w różnej formie zapraszam na mój profil na Facebooku. Jeśli spodobał Wam się ten wpis, zachęcam do zostawienia like'a lub komentarza. Nic tak nie motywuje do dalszego pisania, jak pozytywny odbiór. ;)



Poprzedni wpis na blogu: Trzy szybkie #13: Kensington, MGMT, Streetlight Manifesto

Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki: Topowe piątki #09: ABBA


DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA

piątek, 11 maja 2018

Topowe piątki #09: ABBA

maja 11, 2018 3
Pod koniec kwietnia wiele serwisów (nie tylko muzycznych) obiegła sensacyjna wiadomość - legendarna szwedzka grupa ABBA po 35 latach przerwy postanowiła nagrać nowe utwory. Co prawda tylko dwa, ale dla fanów tego kwartetu informacja o premierowym materiale była prawdziwym gromem z jasnego nieba.

O fenomenie ABBY napisano już niejedną książkę i nakręcono niejeden film dokumentalny. Czteroosobowy szwedzki kolektyw śmiało można uznać za jeden z najważniejszych zespołów minionego wieku (obok legendarnych Beatlesów czy grupy Queen). Każdy meloman, nawet ten który nie może pamiętać realiów lat 70-tych powinien kojarzyć przynajmniej kilka kompozycji wyśpiewanych przez Anni-Frid Lyngstad, Benny’ego Anderssona, Björna Ulvaeusa i Agnethę Fältskog.

Z racji tego, że moja mama bardzo lubi ABBĘ, twórczość Szwedów jest mi znana nieco lepiej niż przeciętnemu dwudziestopięciolatkowi.

Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę eurowizyjny czas, dzisiejsza obecność grupy w Topowych piątkach wydaje się być jak najbardziej na miejscu. :)

5. Waterloo
To właśnie ta piosenka, nawiązująca swoim tytułem do miejsca wielkiej klęski Napoleona, podbiła europejskie serca w 1974 roku. Jej sukces w konkursie Eurowizji okazał się olbrzymią trampoliną do sukcesu, który stał się jednym z największych wydarzeń w historii muzyki rozrywkowej.



4. Thank You For The Music
Najspokojniejsza propozycja w moim zestawieniu. Thank You For The Music prostymi słowami wyraża wdzięczność za możliwość obcowania z muzyką, za wszystkie emocje, które dzięki niej otrzymujemy (a jest ich naprawdę wiele). Dobrze, że ktoś postanowił wcielić plan na tę piosenkę w życie i dobrze, że zrobił to w taki sposób.




3. Mamma Mia
Mamma Mia z dzisiejszej perspektywy to nie tylko tytuł utworu, ale także nazwa musicalu i stworzonego na jego podstawie filmu. Dwa słowa, które połączone ze sobą już zawsze przywodzić nam będą na myśl twórczość niezwykłej czwórki ze Szwecji. Co ciekawe w 1980 roku ABBA nagrała również hiszpańską wersję tego hitu.



2. Gimme! Gimme! Gimme!
O tym, jak silny wpływ na popkulturę wywarli Anni-Frid, Benny, Björni i Agnetha może świadczyć użycie motywu z piosenki Gimme!Gimme!Gimme! w przeboju Madonny Hung Up. W takich wypadkach zastanawia mnie zawsze, na ile twórca nowego kawałka chciał przypomnieć doskonałą melodię, a na ile pragnął się na niej wybić. Nie zależnie od tego, jaka jest odpowiedź w tym konkretnym wypadku, motyw z Gimme!Gimme!Gimme! należy uznać za ponadczasowy.



1. Dancing Queen 
Szczyt dzisiejszego zestawienia Topowych piątków mógł należeć tylko do królowej, królowej tańca. Dancing Queen nawet współczesnie zmusza do aktywności stałych bywalców parkietów. Piosenka zakwalifikowana przez magazyn Rolling Stone do 500 najlepszych utworów wszech czasów została nawet niedawno wykonana na szwedzkim koncercie przez Metallicę. Absolutny klasyk, w którym po 42 latach od wydania nadal buzuje niesamowita energia. Gdybym miał dryg do tańca, sam chętnie poszalałbym przy tej wyśmienitej kompozycji.





Po więcej muzyki w różnej formie zapraszam na mój profil na Facebooku. Jeśli spodobał Wam się ten wpis, zachęcam do zostawienia like'a lub komentarza. Nic tak nie motywuje do dalszego pisania, jak pozytywny odbiór. ;)

Poprzedni wpis na blogu: Recenzja: Tove Styrke "Sway"

 







Poprzedni wpis z cyklu "Topowe piątki": #08 Jess Glynne










DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA





czwartek, 19 kwietnia 2018

Topowe piątki #08: Jess Glynne

kwietnia 19, 2018 0
Witajcie,
po raz kolejny udało nam się dotrzeć do końca tygodnia - a to oznacza (oprócz nadchodzącego weekendu), że przyszła kolej na następny epizod cyklu Topowe piątki. :)

Dziś przyjrzę się dotychczasowym muzycznym dokonaniom Jess Glynne. Brytyjka wydała do tej pory jeden, bardzo solidny album pt. I Cry When I Laugh. Następczyni wspomnianej płyty prawdopodobnie ukaże się jeszcze w tym roku. Nie ukrywam, że wiążę z tym niemałe nadzieje.

 Na ten moment możemy cieszyć się gościnnym udziałem wokalistki w utworach These Days (feat. Rudimental, Macklemore, Dan Caplen) oraz Mind On It (feat. Yungen) oraz informacją, że Jess zaprezentuje 4 maja nowy singiel w The Graham Norton Show.

Czas jednak skupić się na kwintesencji dzisiejszego wpisu - zapraszam na Top 5: Jess Glynne.

5.Ain't Got Far To Go
Debiutancka płyta Brytyjki obfitowała w różnorodne doskonałe muzyczne kreacje. Jedną z nich bezapelacyjnie był utwór Ain't Got Far To Go. Rytmiczna kompozycja, przywodząca na myśl styl gospel jest godnym pozazdroszczenia manifestem warsztatu wokalnego rudowłosej piosenkarki.



4. Hold My Hand
Najpopularniejszy solowy utwór Jess to wpadająca w uchu optymistyczna piosenka, którą do dziś można od czasu do czasu usłyszeć w najpopularniejszych polskich rozgłośniach radiowych. Teledysk trochę bez pomysłu, lecz sam kawałek w pełni zasłużył na ponad 100 mln wyświetleń na YouTube.



3.My Love (feat. Route 94)
Dobry głos obroni się w każdym muzycznym klimacie. Klubowe brzmienie w My Love o dziwo fenomenalnie zagrało z wokalem Brytyjki. Delikatnie bujający beat zbudowany przez pochodzącego z Richmond Route 94 dopełnił udanej całości.


2. Take Me Home
Muzyka może mieć różne funkcje. Czasem potrzebna jest nam jedynie do dobrej zabawy, niekiedy do poprawy nastroju, innym zaś razem pragniemy odbierać ją jako nośnik emocji. Jeśli chodzi o Take Me Home, ta kompozycja, a w zasadzie jej tekst jest prawdziwym wulkanem przeżyć. Ile ten utwór znaczy dla Jess można przekonać się oglądając surowy, ale intrygujący wideoklip.



1. Rather Be (feat. Clean Bandit)
No cóż... musiało tak być. Nie było innej opcji, aby na szczycie "topki" z Jess Glynne nie znalazło się Rather Be. Dla mnie to jeden z najlepszych popowych numerów ostatnich lat. Czasem zdarza się tak, że dwa muzyczne podmioty wpadają na siebie, dzięki czemu iskrzy. W tym wypadku wybuchł prawdziwy dźwiękowy ogień. Uwielbiam tę piosenkę!







Po więcej muzyki w różnej formie zapraszam na mój profil na Facebooku. Jeśli spodobał Wam się ten wpis, zachęcam do zostawienia like'a lub komentarza. Nic tak nie motywuje do dalszego pisania, jak pozytywny odbiór. ;)

Poprzedni wpis na blogu: Muzyczny alfabet: Litera "H"

Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki:  #07 - Foxes


DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA

piątek, 6 kwietnia 2018

Topowe piątki #07: Foxes

kwietnia 06, 2018 0
Po kilku tygodniach przerwy powracam do Was z Topowymi piątkami. W siódmym epizodzie tego cyklu przyjrzę się najciekawszym utworom, w których możemy usłyszeć głos Louisy Rose Allen, czyli popularnej Foxes.

Urodzona w 1989 roku Brytyjka ma na swoim koncie dwa albumy (oba są częścią mojej kolekcji płytowej :)), które być może nie okazały się wielkimi sukcesami komercyjnymi, lecz pozwoliły jej zdobyć uznanie słuchaczy i krytyków w wielu zakątkach świata, choć przede wszystkim w Wielkiej Brytanii.

Być może jeszcze w tym roku doczekamy się następcy płyty All I Need (2016), która na ten moment zamyka dyskografię wokalistki.

TOP 5: Foxes:

5. Right Here feat. Rudimental
Nie da się ukryć, że w ostatnich kilku latach Brytyjczycy z Rudimental są na fali. Drum'n'bassowe klimaty serwowane przez czwórkę producentów parokrotnie zdobywały szczyty list przebojów w różnych krajach.Kwartet odpowiedzialny jest też za wykreowanie mniej znanych, lecz równie udanych kompozycji. Jedną z nich jest właśnie piosenka Right Here, w której partiami wokalnymi zajęła się dzisiejsza bohaterka Topowych piątków.



4.Youth

Nie lubię sytuacji, gdy remiks danego utworu jest popularniejszy od niego samego. Zwłaszcza jeśli przeróbka zadeptuje całe piękno zawarte w pierwowzorze. W przypadku Youth gorąco polecam albumową wersję (ewentualnie poniższą akustyczną) i pomijanie elektronicznej interpretacji duetu Adventure Club.




3. Clarity feat. Zedd
Za tę współpracę Zedd i Foxes otrzymali Grammy. Oczywiście singlowy wariant był bardziej taneczny. Zdecydowałem jednak, że dziś przedstawię Wam Clarity oparte jedynie na pianinie i przepięknym głosie Foxes. Myślę, że dla części z Was będzie to przyjemny powrót do 2013 roku.




2. Let Go For Tonight
Prawdopodobnie najbardziej przebojowa propozycja w dyskografii Brytyjki. Znalazło się w niej miejsce na klaskanie w stylu Rubika, przyciągający uwagę słuchacza refren i bardziej liryczne zwrotki. Całości dopełnia barwny teledysk. Życzę Foxes, aby na nowym wydawnictwie pojawiły się kompozycje tak dobre, jak Let Go For Tonight.




1.Wildstar feat. Giorgio Moroder
W 2015 roku jeden z najsłynniejszych kompozytorów muzyki filmowej - trzykrotny laureat Oscara - Giorgio Moroder postanowił stworzyć taneczną płytę, do nagrania której zaprosił głównie wyjątkowe wokalistki. Wynikiem tego pomysłu był album Deja Vu. Swój muzyczny ślad na tym wydawnictwie odcisnęły m. in. Sia, Kylie Minogue, Britney Spears oraz oczywiście Foxes. Propozycja o nazwie Wildstar jest według mnie najciekawszym nagraniem poczynionym w ramach projektu Morodera. Osobiście bardzo, ale to bardzo chętnie powracam do tej piosenki co jakiś czas.








Po więcej muzycznych nowości i inspiracji zapraszam na mojego Facebooka ↓


piątek, 16 marca 2018

Topowe piątki #06: Natalia Nykiel

marca 16, 2018 0
Witajcie w kolejny zimowy piątek!
Jeśli w Waszej miejscowości temperatura za oknem także pozostawia wiele do życzenia, możecie podnieść ją dzięki gorącemu Top 5, jakie dla Was dziś przygotowałem. :p W topowych piątkach mam bowiem przyjemność przedstawić najlepsze (moim zdaniem) utwory sygnowane szyldem Natalia Nykiel. Przygotujcie się zatem na sporą dawkę kuszącej elektroniki.

5. Kokosanki
Na piątym miejscu umieszczam utwór Kokosanki. Co ciekawe ten dobrze przygotowany muzyczny "wypiek" nie urzekł mnie być może refrenem, za to zafascynował genialną końcówką, w której otrzymujemy coś na kształt wokalnej improwizacji. Bardzo trafny pomysł wniósł w tę kompozycję sporo świeżości.



4. Bądź Duży
Swego czasu pół Polski dzięki tej piosence zastanawiało się, co znaczy słowo "sukoa". Definitywnie największy przebój piosenkarki urodzonej w Mrągowie.Chyba nikogo nie muszę przekonywać, że oprócz świetnego kawałka, na olbrzymią pochwałę zasługuje także niezwykle udany (jak na polskie realia) wideoklip.



3. Sick Dance
Prawdopodobnie mój ulubiony kawałek Natalii z czasów Lupus Electro. Niby nie ma w nim dużej filozofii. Prosty, ale zapamiętywalny wokal i mocne elektroniczne zawirowania powodują jednak, że Sick Dance nie daje o sobie zapomnieć. Z miłą chęcią usłyszałbym angielski album Natalii stworzony dokładnie w takim stylu.


2. Ground Level (feat. Auer)

Jeśli spodobał mi się Sick Dance, nie mogłem nie pokochać również tej kompozycji. Współpraca bohaterki dzisiejszej odsłony Trzech szybkich z Auerem przyniosła nam bowiem kolejną taneczną melodię łamaną atrakcyjnym housowym beatem. Trochę przywodzi to na myśl styl Katy B, ale to akurat cenna inspiracja.



1. Total Błękit
Na szczycie dzisiejszego notowania mógł znaleźć się tylko jeden numer - Total Błękit. Brak nominacji tej piosenki do Fryderyka to jedno wielkie nieporozumienie, które pokazuje, że ktoś przegapił prawdziwą perełkę, która świeciła w zeszłym roku i świeci do dziś niesamowitym blaskiem.Mało jest tak dobrych kompozycji na naszym rodzimym rynku.


I właśnie tak wygląda moje The best of Natalia Nykiel. Brakuje Wam tu jakiegoś utworu? Zgadzacie się z moimi wyborami? Chętnie poznam Waszą opinię w komentarzach. :)

Wszystkich fanów muzyki serdecznie zapraszam na mojego Facebooka.


Poprzedni wpis na blog: Premiera: Willie Nelson "Me and You"

Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki: #05: happysad

Recenzja ostatniego albumu Natalii Nykiel "Discordia": kliknij tutaj


DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA





piątek, 2 marca 2018

Topowe piątki: # 05 happysad

marca 02, 2018 0

Witajcie,
zbierałem się, zbierałem i w końcu udało się w cyklu Topowe piątki spojrzeć na twórczość zespołu happysad, grupy bardzo popularnej, ale także lubianej przez tysiące słuchaczy. Wiem na podstawie własnych obserwacji, że wielu przedstawicieli mojego pokolenia w pewnym momencie swojego życia z chęcią  sięgała po utwory stworzone przez zespół ze Skarżyska-Kamiennej.

Mnie chłopaki przekonali dopiero podczas Przystanku Woodstock 2012, gdzie przy ich piosenkach szalał cały tłum.Od tego czasu bardzo lubię powracać do kawałków happysad, tych nieco starszych, ale również tych świeższych. Warto w tym miejscu przypomnieć, że kompozycja Nadzy na mróz została wybrana przeze mnie najlepszą polską piosenką zeszłego roku.


5.Czarownicy pies
Dokładnie pamiętam ten moment, kiedy leżąc sobie w namiocie na Woodstocku słyszałem "próbujący się" z samego rana zespół i fragmenty powyższego kawałka. Połączenie gitar i perkusji w tym wypadku wykonuje niesamowitą robotę. Wersja z koncertu tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto na dobre zapamiętać Czarownicy psa.



4. Zanim pójdę
Jeśli zapytalibyśmy przypadkowych przechodniów z jaką piosenką kojarzą grupę happysad, na pewno ponad 90% wskazałoby na Zanim pójdę. Myślę, że ten kawałek śmiało można zaliczyć do klasyki polskiej muzyki XXI wieku, a może nawet wszech czasów. Takiej klasyfikacji sprzyja to, że niniejsza kompozycja utrzymywała się przez 33 tygodnie z rzędu na liście przebojów "Trójki" i nawet dziś często można usłyszeć ją w eterze.



3. Nie ma nieba
Piosenka wywołująca swoim tekstem spore kontrowersje. Zamiast jednak skupiać się na "wojnie" katolicko-ateistycznej, którą łatwo odnaleźć w komentarzach ludzi w internecie, warto poświęcić chwilę na czytanie między wierszami. Utwór Nie ma nieba każdy z nas może interpretować inaczej i w tym tkwi jego siła. Może bowiem okazać się, że dla niektórych wersy wspomnianej muzycznej propozycji w ogóle nie zahaczają tematu Boga.



2. W piwnicy u dziadka
I znów za serce chwyta nas tu magia gitar. Ich rozłożenie i aranżacja jest w tym wypadku genialna. Oczywiście nie możemy zapominać o tekście z ciekawą historią, którego aż chce się słuchać (co w wypadku rodzimej muzyki nie zawsze jest normą). Życzę każdemu zespołowi, aby miał w swoim repertuarze taką kompozycję.



1. Nadzy na mróz
Nadzy na mróz doskonale budują emocje. Pulsujące na wstępie dźwięki fenomenalnie przygotowują nas na dalszą część kawałka. Sama piosenka nie powala tempem, ale przez swoje rozciągnięcie czy nawet przygaszenie ujmuje jeszcze bardziej. Dla mnie to bezsprzecznie najlepsza piosenka happysad z ostatnich lat, a na ten moment również numer jeden w moim piątkowym topie.



I tak oto plasuje się pięć moich ulubionych kompozycji grupy happysad. Mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie ten bardzo zdolny zespół da nam okazje do muzycznej radości.

Pozdrawiam i życzę udanego weekendu!  :)

Dźwięki Wnęki na Facebooku - kliknij i odwiedź mnie.



Poprzedni wpis na blogu: Złota siódemka lutego - najlepsze utwory
Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki: Ulubione piosenki - podróż samochodem


DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA

czwartek, 22 lutego 2018

Topowe piątki # 04: Ulubione piosenki - podróż samochodem

lutego 22, 2018 0
Witajcie w kolejny piątek lutego. Dziś już po raz czwarty mam przyjemność przedstawić zestawienie składające się z 5 kompozycji. Tym razem jednak będzie ono nieco inne. Jako, że  nastał dla mnie czas urlopu, w związku z czym już dziś wsiadam w auto i jadę wypoczywać, postanowiłem, że niniejszy post nie będzie poświęcony (jak poprzednio) konkretnemu artyście czy zespołowi. Zamiast tego, zaprezentuje swoich 5 propozycji, które doskonale sprawdzą się w drodze do celu naszego wyjazdu.Mam nadzieję, że ten mały wyjątek okaże się pomocną wskazówką także dla Was i osób, które podróżują z Wami autem. :)

Przejdźmy zatem do sedna sprawy:

5. The Bouncing Souls Boogie Woogie Downtown
Odkąd pamiętam zawsze uważałem, że ta piosenka idealnie nada się do umilenia czasu spędzonego w samochodzie. Oczywiście być może nie jest ona dobrym pomysłem przy nocnej jeździe, bowiem jej tempo raczej nie pobudza jak mała czarna. Niemniej jednak Boogie Woogie Downtown sprawdzi się idealnie w tle spokojnej przejażdżki.



4. Kaskade feat. Rae Morris Call My Name
Kolejna propozycja to już zupełnie inna bajka. Połączenie jedynego w swoim rodzaju głosu Rae Morris z elektroniką, która kojarzy się mi się z (nie)dawnymi czasami  - początek XXI w. Taki rodzaj tanecznych brzmień chyba dawno odszedł już w zapomnienie. Przy dobrych głośnikach warto jednak wrócić do najlepszych lat dla takich brzmień.



3. Strachy Na Lachy - Dygoty
Absolutnie osobliwy charakter tego kawałka może zadziwiać. Oryginalne piszczałki, rzadkie w naszej kulturze instrumenty perkusyjne i nietypowy tekst łącząc się ze sobą tworzą idealną mieszankę podróżną. Nie da się w tym wypadku nie "podygać" z Grabażem.




2. Reel Big Fish - She's Not The End Of The World
Energetyczne ska z bardzo chwytliwym refrenem - tego także potrzeba kierowcom, zwłaszcza w dłuższej trasie. Idę o zakład, że już po jednym wysłuchaniu poniższej piosenki wasi pasażerowie będą nucić pod nosem "na na, na na, tu tu tu ru tu". :D
 


1. Paramore - Caught In The Middle 
Numer jeden tym razem należy do Paramore i fragmentu ich ostatniego, świetnego albumu. Choć nadal jest to szeroko pojęta muzyka rockowa, słychać tu bujające rytmy, które łatwo skojarzą nam się z Jamajką. Ta kompozycja po prostu musi znaleźć się na Waszej samochodowej playliście.




Pozdrawiam wszystkich czytelników, życząc przyjemnego weekendu.;)


W wolnej chwili zapraszam na Facebooka (Dźwięki Wnęki na Facebooku).


Poprzedni wpis na blogu: Premiera: Willie Nelson "Last Man Standing"

Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki: # 03 Katy Perry

DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA

piątek, 16 lutego 2018

Topowe piątki # 03 Katy Perry

lutego 16, 2018 0
Trzeci epizod Topowych piątków postanowiłem poświęcić jednej z największych popowych gwiazd XXI wieku. Choć ostatni album Katy Perry nie zachwycił (Przeczytaj: Recenzja Witness), bez dwóch zdań w dyskografii 33-letniej Amerykanki odnajdziemy kilka, a może nawet kilkanaście wielkich hitów, które spełniły swoje zadanie - podbiły serca wielbicieli muzyki rozrywkowej na całym świecie. Czas zatem przejść do The best of Katy Perry i poznać moje ulubione utwory tej piosenkarki

5. Hot N Cold
Jeden z pierwszych olbrzymich sukcesów urodzonej w Santa Barbara wokalistki to singiel Hot N Cold. Wpadająca w ucho melodia trafiła do odbiorców prawie 10 lat temu i do tej pory chętnie grana jest w stacjach radiowych. W sumie nie dziwi mnie to, bo nawet po takim czasie wspomniany utwór brzmi bardzo dobrze i gdyby wydano go dziś prawdopodobnie również odniósłby sukces.



4. Roar
Ponad 2 milardy wyświetleń teledysku do tej piosenki robi wrażenie. W Roar zachwyca melodyjne, łatwe, ale przy tym doskonale wymyślone brzmienie. Mimo pozornej prostolinijności, znalazło się tu miejsce np. na dźwięki gitary. W sukcesie singlowi na pewno pomógł również klimat rodem z Tarzana, oczywiście w bardziej interesującym wizualnie wydaniu Katy.



3. Chained To The Rhytm
 Kiedy duet ze skipem Marleyem ujrzał światło dzienne, sądziłem że wydana w zeszłym roku płyta Amerykanki będzie (w swoich kategoriach) naprawdę dobra. Ostatecznie album pozostawił wiele do życzenia, ale warto zapamiętać go m. in.  jako ofiarodawcę kompozycji Chained To The Rhythm. Taką Katy Perry lubię.



2. Last Friday Night
Świetnie wyprodukowany utwór, który zmusza nas do powtarzania choćby części refrenu. Fenomenalny pomysł z wprowadzeniem saksofonowej solówki tylko dopełnia całości jego charakteru. Na słowa uznania zasługuję również niezwykle kolorowy wideoklip do piosenki, który zdaje się podawać na tacy amerykański styl imprezowania nastolatków, tak dobrze znany z filmów zza oceanu.



1.Firework
 Na szczycie mojego Top 5 odnajdziemy błyski i wybuchy, które zapewnia nam kompozycja Firework. Przykład tego utworu pokazuje, że w muzyce pop jest miejsce na lekkie, komercyjne dźwięki połączone z ważnym tekstem, który być może dał nadzieję i siłę wielu osobom. Przyjemnie się tego słucha, przyjemnie się to ogląda.


I tak właśnie prezentuje się moje Top 5 kawałków od Katy Perry. Po cichu kibicuję jej, aby ponownie stworzyła album przepełniony wręcz hitami, tak jak to było w przypadku wydawnictwa Teenage Dream.
Prywatnie polecam dotrzeć do odcinka CMT Crossroads z udziałem panny Hudson i Kacey Musgraves, w którym obie piosenkarki wykonywały utwory z repertuaru współwystępującej (Perry śpiewała piosenki Musgraves i odwrotnie). Kawał dobrego występu.

Pozdrawiam i życzę udanego weekendu. :)

W wolnej chwili zapraszam na Facebooka (Dźwięki Wnęki na Facebooku).


Poprzedni wpis na blogu: Premiera: L.U.C. feat. Bovska, Tomasz Kot - Kompromisy

Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki: # 02 Lady Pank

DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA




piątek, 9 lutego 2018

Topowe piątki: # 02 Lady Pank

lutego 09, 2018 0
Witajcie,
drugi wpis w ramach topowych piątków przed nami i po raz drugi przyjdzie nam posłuchać piosenek wykonywanych przez zespół o inicjałach LP. Po Linkin Park, przyszła bowiem kolej na Lady Pank - grupę będącą dla wielu słuchaczy prawdziwą legendą. I choć ja, jako człowiek urodzony już w całkowicie wolnej Polsce traktuje twórczość Borysewicza i spółki jako klasykę polskiej muzyki, wiem że osoby, którym było dane nieco wcześniej pojawić się na świecie mogą mieć wiele osobistych wspomnień związanych z dyskografią Lady Pank.Oczywiście mój wiek nie przeszkadza w uznaniu wielu utworów jednej z rodzimych gwiazd rocka za ciekawe i ponadczasowe. Mało tego, ostatni koncert, na jakim zdarzyło mi się być, był właśnie występem powstałego w 1981 muzycznego giganta.

Czas zatem zaprezentować moje Top 5 w roli głównej z Lady Pank.

5. Słońcem opętani
Na piątym miejscu znalazła się piosenka, która do tego stopnia różni się od tradycyjnego brzmienia Lady Pank, że niegdyś myślałem, iż jest to kompozycja jakiegoś innego zespołu. Przyjemnie jest wrócić do kawałka Słońcem opętani zwłaszcza teraz, kiedy dzień jest dość krótki i właśnie tego słońca troszkę nam brak. Ach, byle do lata. :)



4. Zabić strach
Mniej znany utwór Borysewicza i spółki, który spodobał mi się dopiero po wysłuchaniu wersji z symfonicznego albumu grupy. Podstawowa wersja też jest bardzo dobra, niestety dawniej nie miałem okazji jej usłyszeć. Tematyka tekstu bardzo smutna, ale doskonale wpasowująca się w muzykę.



3. Tacy sami
Klawiszowa wstawka m. in. na początku tej piosenki powoduje, że Tacy sami mają w sobie nutkę brzmienia Kombi. Świetnie w tym przeboju Lady Pank rozłożone zostały gitary, których obecność akcentowana jest w interesujacy sposób. Akurat na dźwięki gitar w przypadku LP nigdy nie powinniśmy narzekać, bo są zawsze na wysokim poziomie.




2. Kryzysowa narzeczona
Kryzysowa narzeczona to z pewnością najpopularniejsza kompozycja z piątki zawartej w tym zestawieniu. Myślę, że większość Polaków zna tę piosenkę, której refren automatycznie znajduje się w naszej głowie, gdy tylko mamy z nią styczność. Dodatkowo bardzo podoba mi się solówka zawarta w tym kawałku.



1. Fabryka małp
W Fabryce małp do gustu przypadł mi klimat muzyki i tekstu, bezbłędnie udzielający się słuchaczowi. Zachwyca szczególnie perkusja, choć każdy instrument ma swój wielki wkład w końcowe brzmienie. Nie można oczywiście pominąć również roli słów Andrzeja Mogielnickiego, perfekcyjnie oddających zezwierzęcenie relacji między ludźmi. Nic dziwnego, że utwór dotarł swego czasu na szczyt listy przebojów "Trójki". U mnie też wspiął się na najwyższy stopień podium.



Po raz drugi Top 5 okazało się strasznie ciasne. Zabrakło w nim miejsca dla Zawsze tam, gdzie Ty, Mniej niż zero, Małej Wojny czy Stacji Warszawa. No cóż... to pokazuje tylko, jak ważnym zespołem dla polskiej muzyki była i jest grupa Lady Pank.


 Jeśli macie czas, koniecznie odwiedźcie Dźwięków Wnęki na Facebooku. Znajdziecie tam jeszcze więcej interesującej muzyki. :)

Poprzedni wpis na blogu: Recenzja: Rae Morris "Someone Out There"

Poprzedni wpis z cyklu Topowe piątki: # 01: Linkin Park


DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA

czwartek, 1 lutego 2018

Nowy cykl - Topowe piątki. # 01 - Linkin Park

lutego 01, 2018 0
Witam serdecznie wszystkich, którym udało się dotrzeć do tego posta. :) W pierwszy piątek lutego pragnę zaprezentować Wam nowy cykl na moim blogu, którego tytuł to "Topowe piątki". Wiem... podana przed chwilą nazwa wyśmienicie sprawdziłaby się jako tytuł programu na Polo Tv :P - doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jednak zdecydowanie nie zamierzam jej modyfikować, bo perfekcyjnie określa istotę nowego cyklu. Przejdźmy zatem do szczegółów.

W Topowych piątkach co tydzień postaram się zaprezentować 5 najlepszych bądź najbardziej lubianych przeze mnie piosenek znanego artysty/ artystki czy zespołu.

Na pierwszy ogień postawiłem przed sobą samym nie lada wyzwanie. Jak bowiem wybrać 5 topowych piosenek z genialnej dyskografii jedynego i niepowtarzalnego Linkin Park? 

Powyższe zadanie było trudne także dlatego, że to właśnie grupa z Kalifornii ukształtowała mój gust muzyczny, z którego dziś jestem zadowolony. (O moich początkach z LP pisałem przy recenzowaniu One More Light.)

 Tworząc własne Top 5 piosenek Linkin Park musiałem pójść na pewne ustępstwa, z żalem rezygnując z pewnych kompozycji. Ostatecznie jednak dokonałem wyboru, choć melodie wykreowane przez Amerykanów bez problemu zapełniłyby nieporównywalnie bardziej rozległe zestawienia.

Topowa piątka: #01 - Linkin Park

5. Forgotten
Moją piątkę otwiera teoretyczny outsider - piosenka Forgotten. Utwór ten, choć mniej popularny i rzadko wykonywany na żywo przez zespół, jest kwintesencją kunsztu LP, który pokochały miliony słuchaczy na całym świecie. Mistrzowskie połączenie rapu Shinody i screamów Benningtona z ciekawymi gitarami i przelotnie przecinającymi tło scretchami Hahna zbudowało kawałek pełen hipotetycznych paradoksów nazwanych swego czasu nu-metalem. Zmiany brzmienia, stylów oraz sposobu przedstawiania tekstu mogą w Forgotten przyprawić o zawrót głowy (oczywiście pozytywny).



4. Waiting For The End
Kawałka z płyty A Thousand Suns nie można w żaden sposób łączyć już z nu-metalem. Wydaję mi się, że na niczym spełzną również próby sklasyfikowania tej piosenki pod jeden konkretny gatunek. Zresztą, od początków kariery szóstki z LA, właśnie hybrydy dźwięków były ich największym atutem. W wypadku Waiting For The End poprzeczka pod tym względem została zawieszona przynajmniej na poziomie najwyższego piętra Sky Tower. Z jednej strony dostajemy bowiem możliwość zanurzenia się w nieco popowym klimacie, budowanym przez kojący wokal Chestera, z drugiej zaś Mike swoim rapem niemal przenosi nas w stronę karaibskich zakątków globu. Dodatkowo w końcówce kompozycji jesteśmy świadkami eksplozji dźwięków, którą dowodzi gitara Brada. Klamrą spinające wyłuskane przeze mnie elementy jest niesamowicie wręcz chwytliwa melodia, której nie można nie ulec.



3. Numb 
Jedna z dwóch najpopularniejszych piosenek Linkin Park. Teledysk do niej obejrzano ponad 700 milionów razy na YouTube. Strach pomyśleć, o ile większa byłaby ta liczba, gdyby w 2003 roku istniał już wspomniany portal z filmikami.Pamiętam czasy, gdy wspomniane wideo zdobywało popularność w muzycznych stacjach telewizyjnych. Być może właśnie ten sentyment sprawił, że Numb musiał znaleźć się w Top 5. Warto pamiętać, że utwór tak naprawdę miał dwa wielkie okresy świetności - po swojej premierze oraz po wydaniu mash-upu z Encore Jaya-Z. Bez dwóch zdań, ogromny przebój LP.


 
2. Papercut
Bardzo lubię teledysk do tego kawałka - według mnie jeden z najlepszych ze wszystkich stworzonych przez LP. Towarzyszy mu bowiem oryginalna aura tajemniczości. Osobliwe ujęcia wydają się pierwszorzędnie podkreślać tekst utworu. Co do muzyki, fenomenalnie w Papercut łączą się ze sobą dźwięki perkusji i dość mocne gitary. Tak naprawdę otwierający Hybrid Theory singiel ukazał, jak ważną rolę do odegrania ma każdy z członków amerykańskiej grupy. Poszczególne elementy zbudowały bowiem unikatową jakość. W Papercut wszystko się zgadza - rytm, atmosfera, emocje. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Chester, który brzmi w tym nagraniu niepowtarzalnie.




1. In The End
Jak dla mnie, utwór ponadczasowy. W swoim życiu miałem okazję słyszeć go tysiące razy, w rozmaitych wersjach (od liev'ów, przez akustyczne warianty, po covery). Idealnie poskładane dźwiękowe puzzle. Z pozoru dość proste, w praktyce nieosiągalne dla większości śmiertelników. I jeszcze ta legendarna skromna partia pianina przewijająca się przez całą piosenkę. In The End nie zestarzeje się nigdy i dlatego zawędrował na szczyt mojej pierwszej Topowej piątki.


I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje top 5 Linkin Park. Tak jak pisałem, piątką była strasznie ciasna i nie starczyło w niej miejsca dla kilku wyśmienitych kompozycji.

Jestem ciekaw, jakie są Wasze ulubione utwory LP? Chętnie poznam opinie w komentarzach.

Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego weekendu. :)


Jeśli macie czas, odwiedźcie Dźwięków Wnęki na Facebooku. Znajdziecie tam jeszcze więcej interesującej muzyki. :)

Poprzedni wpis na blogu: Premiera: Chvrches "Get Out"




DŹWIĘKI WNĘKI - STRONA GŁÓWNA