Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odkrywamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odkrywamy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2021

Odkrywamy #3: Yanish i jego nowy album "Kwiatostan"

stycznia 10, 2021 0


5 stycznia światło dzienne ujrzała druga solowa płyta Krzysztofa "Yanisha" Janiszewskiego. Człowieka niezwykle otwartego na muzykę, który oprócz tworzenia osobistych kompozycji, ma przyjemność maczać palce w projektach o nazwach Half Light oraz Vitamina.


Solowy album "Kwiatostan" to jednak oderwanie się od electro-rockowych wpływów i ucieczka w przeszłość polskiej muzyki. Powrót do korzeni rodzimej piosenki polega przede wszystkim na porzuceniu popularnych dziś kierunków produkcyjnych na rzecz prostych akustycznych brzmień i bardzo przystępnych tekstów.


Materiał zgromadzony na płycie to wędrówka po terenach łączących w sobie elementy wrażliwości piosenki literackiej czy nawet poezji śpiewanej z prostą gitarą oraz niekonwencjonalnym fletem. Zastosowanie właśnie tego drugiego instrumentu wprowadza w kompozycje pierwiastek zaskoczenia, jednocześnie odświeżając muzyczne tło. Równie niespodziewanymi elementami są częste przełamania melodii, łatwo słyszalne w refrenach wielu piosenek z "Kwiatostanu".


Sam autor określa swój styl jako vintage. Twórczy skręt w tę drogę jest swego rodzaju odwagą, bowiem nie oszukujmy się, taka muzyka nie jest dziś chętnie grana w rozgłośniach radiowych. Jeśli jesteśmy już przy kreatorze melodii "Kwiatostanu", barwa głosu "Yanisha" przywodzi na myśl mieszaninę wokali Piotra Kupichy i Rafała Huszno z niestety nieco zapomnianej już grupy Totentanz. Tak charakterystyczny wokal jednych może nieco irytować, innym jednak przypadnie do gustu. 


Dwa najjaśniejsze punkty "Kwiatostanu"


Z Tobą we mgle


Pierwszym utworem, na który warto zwrócić uwagę na albumie "Kwiatostan" jest singiel "Z Tobą we mgle". W tym wypadku głos Yanisha brzmi bardzo przestrzennie. Przywodzi mi to na myśl przyjemne w odbiorze refreny grupy Lorein. Autentyczność emocjonalna tekstu świetnie współgra tu z subtelną muzyką, tworząc romantyczny wręcz klimat.


Zapinam płaszcz


Najbardziej chwytliwy refren na płycie należy do utworu "Zapinam płaszcz". Łatwo powtarzalny motyw wbija się w pamięć słuchacza i pomaga lepiej wczuć się w nastrój towarzyszący autorowi podczas tworzenia kompozycji. A ten tym razem prowadzi nas na zupełnie odwrotny biegun odczuć niż w przypadku "Z Tobą we mgle". 


10 piosenek zawartych na wydawnictwie "Kwiatostan" to akustyczna porcja nieco zapomnianego dziś sposobu pojmowania dźwięków. Próba muzycznego powrotu do przeszłości jest odważnym posunięciem, które może przynieść różnorakie efekty. Na pewno nie jest to twórczość dla pierwszego lepszego odbiorcy. Pojawienie się piosenki "Z Tobą we mgle" w radiowej Trójce daje jednak nadzieję, że koncepcja Yanisha może odnieść sukces.


Nie pozostaje Wam zatem nic innego, jak tylko sprawdzić, czy projekt Krzysztofa Janiszewskiego chwyci Was za serce.  


Poprzedni wpis z cyklu Odkrywamy: Miłosz Skwirut i jego nowatorskie spojrzenie na kontrabas



                                                                                  

środa, 6 marca 2019

Odkrywamy #02: Miłosz Skwirut i jego nowatorskie spojrzenie na kontrabas

marca 06, 2019 0

Chyba najpiękniejszą rzeczą w muzyce jest to, że niekiedy ktoś zniecacka rzuci nowe światło na wytyczone już ścieżki. Z takim właśnie przypadkiem spotkacie się w niniejszym wpisie, będącym drugą odsłoną mojego cyklu Odkrywamy.

Niedawno zgłosił się do mnie Miłosz Skwirut i przedstawił mi swoją wizję dźwiękowego szaleństwa. Oczywiście szaleństwa w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Utalentowany muzyk z Krakowa (być może nieświadomie) postanowił przewartościować moje spojrzenie na kontrabas. To właśnie ten spory instrument jest narzędziem pracy artysty, który oprócz solowego projektu wspomaga również kilka innych zespołów.

Dziś jednak skupimy się na nadchodzącej Ep-ce kontrabasisty pt. Road Movies, którą miałem okazję przedpremierowo posłuchać.



Wspomniany mini album to przede wszystkim nowatorskie spojrzenie na kontrabas, który przeciętnemu odbiorcy z pewnością kojarzy się z muzyką stricte jazzową. Tymczasem Miłosz za  pomocą czterech strun stara się malować obrazy, kreślić historię, zaskakiwać. Słychać to najlepiej w wydającym się skrywać tajemnicę singlu Felix's Secret. Niezwykła aura tego utworu wymaga od nas co prawda sporo uwagi, ale jeśli skupimy się i przysiądziemy na moment, odkryjemy kompozycyjny geniusz. Nie ukrywam, że jest to mój ulubiony fragment Road Movies.



Pozostałe cztery utwory również trzymają wysoki poziom, grają już jednak na nieco innych emocjach. W Almost There prym wiedzie gitara, której zagrywki i solówki powinny zrobić wrażenie na niejednym melomanie.

Dwie kolejne piosenki, czyli Keep Calm And oraz Awakenings to już zdecydowanie bardziej klasyczne podejście do tematu. Myślę, że sprawdziłyby się one na niejednym wyrafinowanym bankiecie. Pozytywnie zaskakuje zwłaszcza Awakenings, gdzie odnajdziemy niepowtarzalny, pełny męski wokal Jorgosa Skoliasa.

Ep-kę kończy ponad siedmiominutowa kompozycja Summer Of 99', w której usłyszymy wokalizy Sussany Jary. Przypominająca nieco początek Road Movies piosenka jest zatem swoistą klamrą domykającą dzieło Miłosza, w całości skomponowane i zaaranżowane przez krakowskiego twórcę.


Jeśli macie umysł otwarty na muzykę, warto dać szansę dźwiękowym zagrywkom Miłosza Skwiruta. Materiał z jego nadchodzącej Ep-ki to kawał ciężkiej, solidnie wykonanej pracy. Nie jest to najłatwiejsze brzmienie, ale może właśnie dlatego warto bardziej docenić trud włożony w jego kreację. Szanuję ludzi tworzących własne kompozycję, zwłaszcza jeśli są w stanie przedstawić je w tak interesującej formie jak Miłosz.

Więcej o Miłoszu Skwirucie dowiecie się tutaj:

- oficjalna strona artysty 

- oficjalny profil na Facebooku


Poprzedni wpis z cyklu Odkrywamy: Zespół Madamme i ich folkowa Ep-ka


Ostatni wpis na blogu: Złota Siódemka: Luty 2019 - najlepsze piosenki miesiąca


Wszystkich, którzy nie polubili jeszcze Galaktyki Muzyki na Facebooku, bardzo do tego zachęcam. Na moim profilu na wspomnianym portalu czeka na Was bowiem jeszcze więcej muzycznych inspiracji, informacji i ciekawostek. 

środa, 7 listopada 2018

Nowy cykl - "Odkrywamy" - zespół Madamme i ich folkowa Ep-ka

listopada 07, 2018 0
Witajcie na początku listopada,
wciąż nie mogę uwierzyć jak błyskawicznie pędzi do przodu ten rok. Niedawno robiliśmy postanowienia noworoczne, a już niedługo przyjdzie nam podsumować i zamknąć 2018-ty. No cóż, póki jeszcze ósemka nie została zastąpiona przez dziewiątkę, czas wycisnąć z listopada i grudnia 100%.

M. in. z tego powodu mam przyjemność przedstawić Wam absolutnie premierowy cykl, w którym będę przybliżał Wam twórczość jeszcze niezbyt popularnych zespołów, solistów i innych muzycznych projektów. "Odkrywamy" zakłada nasze wspólne uczestnictwo w poznawaniu dokonań artystów mniej popularnych, którzy niekiedy stawiają pierwsze kroki na muzycznym rynku.

Na dzień dobry chciałbym prosić Was o poświęcenie chwili na skoncentrowanie Waszej uwagi wokół grupy Madamme. Dolnośląski skład poruszający się w granicach gatunku określanego jako folk/americana postanowił zainteresować mnie jego muzycznymi dokonaniami. Dzięki uprzejmości Madamme miałem okazję otrzymać do rąk własnych jej debiutancką Ep-kę.

A ta wydaje się dopieszczona i bynajmniej nie stworzona ad hoc. Już pierwszy rzut oka na ten mini album jest przyjemnym doświadczeniem. Szata graficzna wydawnictwa jest bowiem przemyślana, ładna i akwarelopodobna.


Wewnątrz odnajdziemy utrzymany w podobnej kolorystyce krążek i jak to zwykle bywa wkładkę. Co ciekawe dla każdego z utworów przeznaczono osobny papierowy skrawek, na którym zapisano tekst piosenki. Wrażenia wizualne jak najbardziej na plus.



Przejdźmy jednak do tego, co najważniejsze - do muzyki. Madamme przedstawia nam na pewno niekomercyjne granie, silnie skupione na brzmieniu instrumentów. Najważniejszym z nich jest bezapelacyjnie pianino, które jest niespotykanie wręcz, jak na dzisiejsze czasy, wyeksponowane.



Akustyczny klimat pozwalają stworzyć również gitara, perkusjonalia czy ukulele.

W zakresie śpiewu dominuje kobiecy głos Oliwii Drożdżyk, choć momentami miesza się on z męskim wokalem wspierającym. Przypomina to trochę kontrast uzyskiwany przez słynny już w niektórych środowiskach Kwiat Jabłoni (kliknij tutaj). Barwa jaką dysponuje wokalistka nie jest moją ulubioną, lecz trzeba jej przyznać, że podchodzi do swoich partii w sposób rzetelny.



Połączenie folku, akustyki a nawet elementów poezji śpiewanej - z tym wszystkim eksperymentuje zespół na swoim premierowym wydawnictwie. W tym miejscu warto zauważyć, że Madamme istnieje zaledwie dwa lata. Wydaje się mi, że grupa jest zatem na etapie poszukiwań.Każda z czterech propozycji ma bowiem nieco inny klimat (od skocznego 365 do kojarzącego się z wielkimi balami Tańczę). To nic złego, że muzycy szukają własnego stylu. Niestety, jak to zwykle bywa w przypadku stosunkowo świeżych projektów, pani i panowie z Madamme zmuszeni są również szukać wsparcia, a ostatnio dodatkowo gitarzysty.



Ze swojej strony mogę pochwalić ten niezwykły muzyczny projekt za granie autorskich piosenek (nie coverów) odbiegających i wykraczających poza standardy obecnej kultury masowej. Chętnie usłyszałbym kompozycje z Ep-ki w kameralnej atmosferze klubu. Mam wrażenie, że na żywo propozycje Madamme zyskałyby wartość dodaną. Może kiedyś będę miał okazję się o tym przekonać.




Na słowa uznania zasługuję również bardzo przejrzysta i przyjazna strona internetowa grupy.
http://madamme.eu/  

Jeśli spodoba się Wam twórczość zespołu, odwiedźcie ich na Facebooku i zostawcie kciuk w górę: https://www.facebook.com/MadammeBand/



Wszystkie zespoły chętne do udziału w cyklu "Odkrywamy" proszone są o przesłanie informacji na adres galaktykamuzykiblog@gmail.com. Chętnie posłucham świeżych pomysłów młodych (choć nie tylko) ludzi. :)



Ostatni wpis na blogu: Złota Siódemka: Październik 2018 - najciekawsze piosenki miesiąca



Pozdrawiam i zachęcam do odwiedzin mojego Facebooka ;)