piątek, 31 maja 2019

Złota Siódemka - Maj 2019 - najlepsze piosenki miesiąca. Zawieszenie działalności bloga.

maja 31, 2019 0

Witajcie,
być może po raz ostatni mam przyjemność przedstawić Wam moich 7 muzycznych typów z minionego miesiąca. Niestety różne obowiązki i problemy związane z banem od Facebooka (w tym konieczność zmiany adresu strony i utrata części komentarzy) spowodowały, że w ostatnim czasie coraz mniej minut poświęcałem Galaktyce Muzyki. Postanowiłem zatem, że od czerwca, po dwóch latach aktywności, zawieszam działalność bloga, przenosząc centrum dowodzenia na profil facebookowy. To tam odnajdziecie najciekawsze premiery, informacje, być może także króciutkie recenzję. Moje opisy albumów od czasu do czasu pojawiać się będą także na stronie http://zazyjkultury.pl/.

Jeśli więc nadal macie ochotę na świeżą dawkę reprezentacji świata ciekawych dźwięków, zapraszam poniżej.

https://www.facebook.com/GalaktykaMuzyki/



A teraz czas na wyselekcjonowane 7 kompozycji, które gościły najchętniej w moich głośnikach przez ostatnie 31 dni. :)

7. Inhaler - My Honest Face

Na siódmym miejscu w majowym zestawieniu pojawiają się Irlandczycy z zespołu Inhaler. Ich niezwykle przyjemny singiel My Honest Face pokazuje, że w XXI wieku jest jeszcze na muzycznym rynku sporo przestrzeni dla rockowo-alternatywnych rozwiązań.



6. Rammstein - Auslander

W maju światło dzienne ujrzał nowy album legendy niemieckiej muzyki - grupy Rammstein. Panowie trochę jak wino, im starsi, tym lepsi. Silne emocje, ciężkie gitary i bezkompromisowy muzyczny upór - to wszystko odnajdziemy zarówno na najnowszym wydawnictwie Tima Lindemanna i spółki, jak i w piosence Auslander.



5. happysad - Cały

Ostatni miesiąc stał pod znakiem oryginalnych wideoklipów. Raz Dawid Podsiadło i jego Trofea, dwa happysad i zwiastujący ich premierowy album utwór Cały. Trzeba przyznać, że przez ostatnie lata ciężko zgadnąć, jak będą wyglądać nowe poczynania wykonawców przeboju Zanim pójdę. Dlatego ciesząc się z Całego, zachowuje pewien dystans.




4. Jess Glynne & Jax Jones - One Touch

Wokale od Jess Glynne niemal zawsze biorę w ciemno. Tym razem do głosu rudowłosej Brytyjki dołączyła muzyka od gorącego nazwiska ostatnich kwartałów - Jax Jonesa. Efekt bardziej niż przyzwoity. Taki pop lubię.




3. Kygo & Chelsea Cutler - Not OK 

Kygo już jakiś czas temu odnalazł patent pozwalający mu tworzyć hit za hitem. Norweg przy okazji tworzenia Not OK zaprosił do współpracy Chelsea Cutler. Delikatny śpiew Amerykanki perfekcyjnie wpasował się w wakacyjne dźwięki kompozycji. W ten sposób Kygo może doliczyć do swojego dorobku kolejny kawałek perfekcyjne sprawdzający się podczas podróży autem.



2. Mahmood - Soldi 
Dla mnie to tegoroczna rewelacja Eurowizji. Stylem Mahmood przypomina mi trochę to, co prezentuje w swej twórczości Stromae. Włosko-egipski piosenkarz jest jednak ponad to. Soldi to prawdziwy cymes dla poszukiwaczy zaskakujących, pozamainstreamowych rozwiązań.



1. Fitz & Tantrums - I Need Help!

A na szczycie majowej Złotej Siódemki zupełnie niespodziewanie melduje się indie popowa grupa z Miasta Aniołów. Fitz and The Tantums piosenką I Need Help! zawstydzili konkurencję. Taneczny klimat z retro nutą i tekst o tym, że każdy niekiedy potrzebuje pomocy - kupuję to w 100%, .



Dziękuję za przeczytanie tego wpisu i wsparcie okazywane mi przez cały czas dotychczasowej działalności bloga. Pozdrawiam Was serdecznie!

piątek, 17 maja 2019

Recenzja: Mudride "Demo Tape"

maja 17, 2019 0

Kilka dni temu zwrócił się do mnie gitarzysta wrocławskiej grupy Mudride. Postanowił podzielić się ze mną materiałem swojego bandu i zasięgnąć opinii z zewnątrz. Jako, że jestem otwarty na nowe muzyczne doświadczenia, postanowiłem dać szansę dźwiękowym dokonaniom młodego stażem kolektywu, czego efektem jest poniższa recenzja.


Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie internetowej Mudride:

Zespół uformował się w czerwcu 2018 roku we Wrocławiu i od razu rozpoczął prace nad debiutanckim demem, zatytułowanym "Demo Tape". Poruszamy się w rejonach hard rocka i heavy metalu, a nasza muzyka cechuje się dużym ładunkiem mocy i koncertowego kopa.



Pomimo, że granie takiego gatunku muzyki nie jest mi szczególnie bliskie, postanowiłem podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami.

Existance Bill
Ep-kę otwiera najciekawszy według mnie numer. Bezpardonowy klasyczny rockowy riff przywodzi mi na myśl dawny styl Stonesów. Wykrzykiwane refreny są kolejną oznaką cięższego przyłożenia, zahaczającego nawet o punkowe rewiry. Dawni bywalcy festiwalu w Jarocinie z pewnością byliby wniebowzięci. Existance Bill ma spory potencjał do zostania naprawdę wielkim przebojem wrocławian. Kompozycja jest zapamiętywalna i radziłbym Mudride dźwiękowe majsterkowanie w podobnym kierunku w przyszłości.

Hell's Bounty
Druga propozycja moim zdaniem nie jest trafną zagrywką. Zbyt spłaszczone i nieporywające brzmienie nudzi słuchacza. Wokal niestety również podążą tą krainą, starając się wtórować przeciętny riffom. Bez żalu wciskam przycisk dalej.

Louder Than Words
Powyższy utwór to pierwszy kawałek, w którym zwróciłem uwagę na bass. Do tej pory ten instrument wydawał mi się skrzętnie schowany. Nie zakrył on jednak nadal silnie hałasującej gitary, która nie pozwala sobie na wzięcie choćby malutkiego oddechu. Uważam, że w Louder Than Words przydałoby się nieco więcej subtelności. Może dobrym pomysłem byłoby wplecenie w piosenkę gościnnej partii na harmonijce ustnej?

Cleft
Tym razem sposób śpiewania wokalisty przypomniał mi postać lidera The Doors - Jima Morrisona. Słuchając kompozycji Cleft zdałem sobie sprawę, że w stylu Mudride podoba mi się kształt partii perkusji. Niby nie jest to nic odkrywczego, ale doskonale podkreśla garażowy sznyt premierowych dem.

Deadcool
Utwór na motor, definitywnie. Podejrzewam, że każdy harleyowiec z chęcią puściłby sobie tę propozycję podczas jazdy - oczywiście w wersji nagranej z fachowym masteringiem. Hard rock w czystej postaci.


Podsumowując, panowie z Mudride są na początku swojej muzycznej przygody. Utwór Existence Bill pokazuje, że mają w sobie pokłady talentu, aby uczynić ją piękną wędrówką. Demo Tape to słyszalny zbiór inspiracji członków grupy, którzy muszą jeszcze poszukać własnej ścieżki, czegoś co wyróżni Mudride na tle tysięcy rockowych kapel. Naturalnym jest, że na tym etapie nie wszystkie rozwiązania są trafne. Ważne żeby próbować i wierzyć w swoje marzenia. Trzymam kciuki za właściwy rozwój, dziękując przy okazji za fizyczną wersję Ep-ki i naklejki. Do usłyszenia!



Oficjalna strona grupy: kliknij tutaj

Oficjalna strona na Facebooku: https://www.facebook.com/MudrideBand





Ostatni wpis na bloguZłota Siódemka Kwietnia


Koniecznie wpadnijcie na Facebooka Galaktyki Muzyki, gdzie przedstawiam w większym stopniu co mi w duszy gra.


środa, 1 maja 2019

Złota Siódemka - kwiecień 2019 - najlepsze utwory miesiąca

maja 01, 2019 0

Witajcie, kwiecień poczęstował nas różnorodną, pełną zaskoczeń pogodą. Nie inaczej było z muzyką w tym miesiącu. Wiele singlowych premier, częstujących nas rozmaitymi dźwiękowymi wariacjami rozbudziło mój muzyczny apetyt.  Przyznam szczerze, że pierwszy raz od jakiegoś czasu miałem sporą zagwozdkę w kwestii wyboru 7 najlepszych piosenek miesiąca.  Ostatecznie udało mi się jednak podjąć jedyną dobrą i sprawiedliwą decyzję. ;)   

Zapraszam Was do odsłuchu poniższych, kwietniowych propozycji. Mam nadzieję, że będą one dla was zaskakującym powiewem świeżości. 

7. Banners - Got It In You
W tym miesiącu rozpoczynamy od porządnego angielskiego grania reprezentowanego przez muzyka ukrywającego się pod pseudonimem Banners. Delikatna popowa-rockowa kompozycja Got It In You kawał rzetelnie wykonanej roboty, którą warto docenić.




6. DREAMERS - Insomniac
Cieszy mnie, że DREAMERS trzymają formę i nadal raczą nas kosmiczno-gitarowym brzmieniem. Już nie pierwszy raz ta grupa pojawia się w Galaktyce Muzyki. Patrząc na ich rozwój mam niemal pewność, że jeszcze kiedyś tu powróci.




5. Vampire Weekend - This Life
Rytm, zapamiętywalny riff i styl retro - tak można pokrótce scharakteryzować najnowszą propozycję od Vampire Weekend. Lubicie takie klimaty?



4. Christian Paul - Strong
Powoli rozkręcający się numer Strong rzutem na taśmę załapał się do kwietniowej Złotej Siódemki. Doskonały wokal opakowany w lekko płynące popowe dźwięki będzie idealnym towarzyszem do majówkowego chilloutu.




3. whoisFIYAH feat. MishCatt - Domino
Było spokojnie i relaksująco, pora więc na drugą stronę medalu. Taneczne Domino można by było określić jako dziedzica popularnego niegdyś przeboju Destination, w którego żyłach płynie latynoska krew. Takie połączenie sprawiło, że utwór uplasował się na moim kwietniowym podium.




2. Avicii feat. Aloe Blacc - SOS
Zawsze kiedy pośmiertnie publikuje się czyjąś niedokończoną piosenkę, mam mieszane uczucia. W przypadku SOS, jej zdecydowana większość powstała za życia Avicii'ego. I muszę przyznać, że akurat w tym wypadku przyjaciele artysty postarali się, aby ostateczny kształt kawałka nie odbiegał od najlepszym muzycznych pomysłów zmarłego w zeszłym roku DJ'a.




1. Tom Odell - Summer Day
Znany w Polsce przede wszystkim z hitu Another Love Tom Odell, tym razem postarał się nas zaskoczyć zdecydowanie bardziej słoneczną propozycją. Co ciekawe kompozycja Summer Day znalazła się na bardzo rzetelnie obsadzonej ścieżce dźwiękowej nowej wersji Doliny Muminków. Jestem pewien, że dzięki Tomowi białe fińskie stworki wywołają w widzach jeszcze więcej ciepłych skojarzeń.


Serdeczne dzięki, że dotrwaliście do końca wpisu. Jestem ciekaw, który z powyższych kawałków zrobił na Was największe wrażenie.  Koniecznie wpadnijcie na Facebooka Galaktyki Muzyki, gdzie przedstawiam w większym stopniu co mi w duszy gra.


Ostatni wpis na blogu: Relacja: eliminacje festiwalu Pol'and'rock (dawniej Przystanek Woodstock) we Wrocławiu - 06.04.2019 [WIDEO]


sobota, 13 kwietnia 2019

Relacja: eliminacje festiwalu Pol'and'rock (dawniej Przystanek Woodstock) we Wrocławiu - 06.04.2019 [WIDEO]

kwietnia 13, 2019 0

Dokładnie tydzień temu pokusiłem się o uczestnictwo w drugim półfinale eliminacji festiwalu Pol'and'rock, który odbył się we Wrocławiu. Oczywiście jako widz. ;) Wejście było darmowe, na scenie mieli pojawić się Kwiat Jabłoni oraz Tabu, postanowiłem zatem zawitać do Centrum Koncertowego A2.

Cała impreza trwała bardzo długo, bo ponad 7 godzin, dlatego wraz z jej upływem zmieniały się emocje zarówno na scenie, jak i wśród publiki będącej mieszanką różnych światopoglądów i około muzycznych galaktyk.

Obserwując ewoluującą frekwencję na widowni, ale i patrząc po wynikach półfinału zdecydowanie lepiej było grać w późniejszych godzinach. Nie dość, że można było dotrzeć do  większej ilości ciekawskich oczu i uszu, to jeszcze reszta ciał publiki była już zdecydowanie bardziej rozluźniona.

Zebrani we Wrocławiu ludzie wyraźnie czuli przedwiośnie wiosny jaką jest "Woodstock". Nie brakowało zatem pogo (obecnego nawet przy lirycznym Kwiecie Jabłoni), circle pitów, ścian śmierci i innych charakterystycznych dla cięższej muzy elementów, niekiedy przybierających nieco zbyt dosadny już dla mnie charakter.

Wróćmy jednak do muzyki. Na eliminacjach nie mogło zabraknąć mrocznych brzmień, o które zadbały m. in. zespoły Gentuza oraz It Follows. Przy występie tych drugich przekonałem się, że jednak dźwięk na koncercie może być zbyt mocny. A przeżyłem w swoim życiu Jarocin, fragment Woodstocku oraz kilka koncertów Anti-Flag. Miałem wrażenie, że poziom nagłośnienia  wspomnianego bandu sięgał dozwolonych bezpiecznych limitów. No mrok w 100%.



Pierwszą grupą, która zrobiła na mnie jakieś wrażenie był nie tak dawno sklecony kolektyw o nazwie Darmozjady.



Panowie świecili ze sceny charyzmą, śpiewali po polsku, a dodatkowo mieli w swych szeregach puzon, który był wisienką na torcie zrobionego na solidnym alkoholu punkowego tortu.

O etniczne korzenie z folkowym akcentem postarał się zadbać Phillip Bracken. Jego bardzo alternatywne propozycje chyba nie trafiły jednak na podatny grunt. Choć przyznam szczerze, że miło było usłyszeć pewne spowolnienie i złapać oddech od ciężkich gitar. Może kiedy indziej...


Energią wyniesioną z ulicznego grania widownią próbowali zawładnąć muzycy z Kraków Street Band. W ich składzie błyskawicznie odszukałem Miłosza Skwiruta, o którego solowej płycie pisałem niedawno. Ewidentnie pierwszy zaprezentowany utwór miał w moich oczach największy potencjał, choć za całość występu i pokazany instrumentalny kunszt należą się wspomnianemu zespołowi gromkie brawa. Jeśli tak dziś brzmi ulica, to jestem pod wrażeniem!

Nie ukrywam, że jeśli chodzi o podmioty stające w muzyczne szranki, najbardziej czekałem na Kwiat Jabłoni. Rodzinny duet swoim występem udowodnił to, o czym już nie raz pisałem na moim blogu. Jest to absolutny ewenement na naszym rynku, który z upływem czasu będzie tylko kwitł. Choć już teraz, jak sami śpiewają, "niemożliwe im się udało".


Gościem specjalnym wrocławskiego półfinału był zespół Hope. Dla nieznających tego bandu - w bardzo dużym uproszczeniu, polska odpowiedź na Limp Bizkit. Nie moje emocje, lecz sala wydawała się zachwycona.
 

Ja zachwycony byłem kiedy na scenie zameldowało się Tabu. Mając jeszcze świeżo w pamięci teksty i dźwięki z ich ostatniej płyty, byłem pełen nadziei na świetne show. Gwiazda wieczoru nie zawiodła moich oczekiwań. Kończący ich trasę promującą "Sambal" (przeczytaj recenzję - tutaj) koncert wypadł fantastycznie. Sekcja dęta z każdym kolejną zagrywką coraz bardziej poszerzała uśmiech na mojej twarzy. Głos wokalisty zawsze jest tak przyjemny, że mimo iż nie przepadam za reggae, mógłbym go słuchać godzinami. Muszę się wybrać na osobny występ ekipy z Wodzisławia, gdy ponownie zawita do Wrocławia.


Ostateczne wyniki półfinału:

Kraków Street Band, Zagi (Widziałem tylko końcówkę jej popisów, więc ciężko mi powiedzieć, czy zasłużenie.), Przybył (Określiłbym go mianem nowoczesnego barda z charyzmą, albo starszym bratem Kamila Bednarka :D. Mnie na kolana nie rzucił, jury była innego zdania) - zagrają w finale eliminacji w Warszawie

Kwiat Jabłoni wystąpi na Małej Scenie festiwalu, a Darmozjady na scenie Viva Kultura


Więcej wideo z wydarzenia dostępnych jest na moim kanale na YouTube - zapraszam:

https://www.youtube.com/user/Qlnek77peace



Ostatni post na blogu:

Złota Siódemka marca - 7 najciekawszych piosenek miesiąca


Wszystkich, którzy nie polubili jeszcze Galaktyki Muzyki na Facebooku, bardzo do tego zachęcam. Na moim profilu na wspomnianym portalu czeka na Was bowiem jeszcze więcej muzycznych inspiracji, informacji i ciekawostek. Prawdopodobnie już niedługo to tam przeniosę swoje centrum dowodzenia. Więc, jeśli lubicie moje muzyczne spojrzenie na świat, polecam kliknąć "Lubię to" lub "Obserwuj". Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie!

czwartek, 28 marca 2019

Złota Siódemka - Marzec 2019 - Top 7 piosenek miesiąca

marca 28, 2019 0

Witajcie,
jak co miesiąc pragnę przedstawić Wam moje spojrzenie na najciekawsze muzyczne nowości. Tradycyjnie nie są to raczej utwory mainstreamowe, wierzę jednak, że znajdziecie wśród nich choć jeden ciekawy dla Was. Zapraszam do zapoznania się ze Złotą Siódemką marca! :)

7. Loyle Carner, Jorja Smith - Loose Ends
Jeśli rap to w takim wydaniu. Nieco przegadanym, trochę niczym The Streets. Bez autotune'a, z melodią, z pomysłem. Bardzo przyjazna propozycja od Loyle'a Cartera i Jorji Smith.



6. Sigrid - Sight Of You
Debiut Sigrid być może nie przyniósł spodziewanych przeze mnie fajerwerków. Album Sucker Punch to mimo wszystko kawałek dobrej popowej roboty, zawierającej największe dotychczasowe przeboje wokalistki oraz całkowicie premierowe kompozycje. Wśród tych drugich wyróżnia się m. in. oparty na smyczkach kawałek Sight Of You. Jestem przekonany, że diamencik z Norwegii z każdym rokiem będzie rósł w siłę.



5.Ben Platt - Temporary Love
Podniosła ballada od Bena Platta mimo swojej patetyczności ma w sobie też kunszt i pewną swobodę. Tym razem bardziej niż muzyka liczy się tu wokal. Mocny, poruszający, szczery.



4. Love Ssega - Stronger
Znany ze współpracy z Clean Bandit Love Ssega wydał ostatnio album Nothing Is Promissed. Dysponujący niekonwencjonalnym głosem wokalista zaskoczył mnie na nim szerokim przedstawieniem swojego świata dźwięków. Zachęcam do sięgnięcia po ten materiał wszystkich pragnących zagłębić się w niepowtarzalne, niemal etniczne brzmienia uzupełnione często lekko tanecznym elementem.




3. Mikey Mike - Life On Earth
Trzecie miejsce w tym miesiącu padło łupem artysty ukrywającego się pod pseudonimem Mikey Mike. To nie pierwszy raz kiedy ten muzyk pojawia się w Złotej Siódemce. Life On Earth zdobyło moje uznanie dzięki niezwykłemu klimatowi. Kolejny raz przekonujemy się, że zwykła gitara, dobry głos i inwencja twórcza potrafią stworzyć coś magicznego.



2. A R I Z O N A - Find Someone
Srebrny medal w marcu zdobywa A R I Z O N A. Amerykańska grupa po raz kolejny precyzyjnie dobrała rockowo-electropopowe nuty i ułożyła z nich przebój. Cieszy mnie fakt, że piosenka została stosunkowo dostrzeżona na YouTube. W miesiąc od premiery zdobycie miliona wyświetleń jest dla alternatywnego zespołu niezłym wyczynem. Może stoją za tym wielbiciele zwierząt, bowiem w wideoklipie nie brakuje czworonożnych milusińskich.




1. Foster The People - Style
Najlepszą piosenką marca wybrałem kompozycję od Foster The People (tak, panów od Pumped Up Kicks)Style brzmi jak połączenie estetyk grup Editors, The Killers oraz Twenty One Pilots. Spodziewajcie się zatem rockowego sznytu wymieszanego z syntezatorowymi pierwiastkami. Dwoma słowami - dobre granie!






Wszystkich, którzy nie polubili jeszcze Galaktyki Muzyki na Facebooku, bardzo do tego zachęcam. Na moim profilu na wspomnianym portalu czeka na Was bowiem jeszcze więcej muzycznych inspiracji, informacji i ciekawostek. Prawdopodobnie już niedługo to tam przeniosę swoje centrum dowodzenia. Więc, jeśli lubicie moje muzyczne spojrzenie na świat, polecam kliknąć "Lubię to" lub "Obserwuj". Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie!